

Eskapada
Dziennik z podróży małych i dużych
SŁÓW KILKA NA POCZĄTEK
Autor: Cuker
Podróżnik ze mnie żaden, nie mam co do tego wątpliwości. Co prawda w kilku ciekawych miejscach byłem, kilka krajów odwiedziłem, jednakże to mało, bardzo mało. Szare blokowiska stolicy Polski opuszczam rzadko, a przynajmniej nie tak często, jak bym chciał.
Pisarzem dobrym również nie jestem. Już od szkoły podstawowej fascynowała mnie matemtyka, aczkolwiek maturę z języka polskiego zdałem, więc czasem udaje mi się złożyć kilka słów w mniej lub bardziej logiczne zdanie.
Jednak lubię zarówno pisać, jak i podróżować. Z połączeniu tych dwóch pasji powstał blog. Mam nadzieję, że mój internetowy dziennik podróżnika nie podzieli losu wielu innych podobnych tworów, które przestają istnieć po kilku tygodniach. Co prawda nie dane jest mi podróżować zbyt często (ciężkie jest życie studenta), ale przecież to jakość, a nie ilość się liczy.
przeczytaj komentarze (0)Tatry 2009
Autor: Cuker
Wstęp
Zamiar stworzenia dziennika podróżnika, który po kilku chwilach intensywnego myślenia przekształcił się w ideę dziennika internetowego, narodził się w Tatrach. Nie mogę napisać, że pomysł wykiełkował w mojej głowie, bo był to zamysł kilku osób, który powstał podczas jednej z wielu rozmów na szlaku.
Skoro pierwsza wizja dziennika, który masz okazję teraz czytać, pojawiła się wśród dzikiej przyrody na południe od Zakopanego, to pierwszy opublikowany przeze mnie tekst będzie dotyczył oczywiście wyprawy w Tatry.
Przełom sierpnia i września. Doskonały czas na wyprawę w Tatry – mogę zaryzykować to stwierdzenie, mimo, że nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się wędrować przez kilka dni z plecakiem po górach. Początek, jak i koniec trasy, to Zakopane. Sześć dni marszu po szczytach, dolinach, wąwozach, przełęczach, z plecakiem na plecach i aparatem na szyi. Spanie w schroniskach górskich: na łóżku, na podłodze w śpiworze lub pod kocem. Tak w kilku słowach mogę opisać niezapomniane dni spędzone w Tatrach.
